inne:  Informator Forum Katalog Galeria

Witamy

w internetowym wydaniu "Gazety miechowskiej". Strony te są aktualizowane równocześnie z ukazywaniem się "Gazety" w sprzedaży ...
Strona główna

Kontakt z redakcją:

tel/fax: (041) 383 40 26
Plac Kościuszki 7/28
32-200 Miechów

Numery archiwalne:

2003 202 201 200 199 198 196 195 194 193 192 191 190 189 188 187 186 185 184 183 182 181 180 179 178 177 176 175 174 173 172 171 170 169 168 167 166 165 164 163 162 161 160 159 158 157 156 155 154 153 150 149 148 147 146 145 144 143 142 141 140 139 138 137 136 135 134 133 132 131 130 129 128 127 126 125 124 123 122 121 120 119 118 117 116 114 113 112 111 110 109 108 106 105 104 103 102 101 100 99 98 97 96 95
Michał Kaszowski przewidział tragedię World Trade Center
28 listopada br. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Miechowie gościł Zbigniew Święch - pisarz, reżyser, autor wielu audycji radiowych i telewizyjnych, wielu książek, a przede wszystkim bardzo znanego wieloksięgu historycznego "Klątwy, mikroby, uczeni" oraz "Czakramu wawelskiego", która to książka jest rewelacyjnym sposobem promowania Krakowa i Wzgórza Wawelskiego.
Pisarz w sposób fenomenalny wprowadził wszystkich w epokę Jagiellonów. Jego anegdot i opowieści o przeszłości i teraźniejszości wszyscy słuchali z zapartym tchem. Uczestnicy spotkania mogli nabyć wiele z wydanych przez pisarza książek i uzyskać jego autograf.
Zbigniew Święch pozostawił również coś dla czytelników "Gazety Miechowskiej". Dzięki jego uprzejmości w tym i kolejnych numerach możemy opublikować cykl artykułów tego wybitnego pisarza i dziennikarza. Drukowany obecnie felieton autor poświęcił znanej historii pęknięcia serca dzwonu wawelskiego a tytułowy jasnowidz Michał Kaszowski jest tą osobą, z którą przez wiele lat dzieliłem ciemnię fotograficzną w czasach, kiedy on był fotoreporterem "Dziennika Polskiego" a ja fotoreporterem "Gazety Krakowskiej".
Kazimierz Olchawa
W noc wigilijną roku 2000 pękło serce Dzwonu Zygmunta na Wawelu. Przez kilka dni trwało przedziwne embargo na te informację, jakby tego rodzaju fakt dało się utrzymać w tajemnicy.... Natychmiast, w drugim dniu Świąt zadzwonił do mnie - jako do /Boże odpuść/ znawcy i komentatora tajemnic wawelskich wielki architekt Jurek Brataniec i zarządził tajemną naradę w swojej pracowni, niegdyś należącej do samego “Wyczóła” czyli Leona Wyczółkowskiego przy Starowiślnej. Zjawił się egzotyczny komplet: Leszek Dziewulski - dzwonnik Zygmuntowy, Staszek Kural - turkolog i światowiec, który zjeździł wszystkie zakątki Syberii, a co tu najważniejsze Turcję, Afganistan, Tadżykistan, Uzbekistan i góry Kaukazu, Wojtek Michalak - iranista, tłumacz z perskiego oraz innych języków i niżej podpisany. Wspólnie z gospodarzem usiłowaliśmy komentować to wydarzenie i doszliśmy do wniosku, że trzeba jak najrychlej powiadomić o tym, co się stało, Polaków w kraju i na szerokim świecie. Nazajutrz zawiadomiłem dyrektora TV w Krakowie Andrzeja Jeziorka, który przysłał ekipę na Wawel. Proboszcz katedry wawelskiej, ks. infułat Janusz Bielański naopowiadał o zmęczeniu materiału /wypomniałem mu później publicznie, żeby nie wyręczał uczonych specjalistów z AGH w dziedzinie metaloznawstwa, ale raczej trzymał się swej roli i był bliżej metafizyki/, sam zaś rzekłem, iż Dzwon Zygmunta - jako jedyny w chrześcijańskim świecie - nie obwieści nadejścia XXI wieki i Trzeciego Tysiąclecia. Resztę mi wycięli. Zatem teraz dopowiem: starałem się uspokoić ciężko przerażone społeczeństwo i dodałem - ludzie, nie bójcie się, Kraków to wieczne miasto i bezpieczne, nigdy nie było i nie zostanie naruszone, bo nad nami czuwa wawelski czakram. Dałem komentarz dla PAP, drukowany w wielu gazetach, a potem udzieliłem /telefonicznie/ wielu wywiadów stacjom radiowym wprost na antenę i wypowiadałem się dla prasy. Głównie tematy tamtych wypowiedzi aż się prosi teraz - w widomej sytuacji, w jakiej stanął świat i Polska - przypomnieć. Pękniecie serca wawelskiego Dzwonu Zygmunta potraktowano jak tajemny znak, ostrzeżenie, złą wróżbę. Gdyby pękło serce jakiegokolwiek innego polskiego dzwonu, nikt zapewne nie odnotowałby tego faktu. Ale jeżeli zawał Pierwszego Dzwonu Polski zdarza się akurat w noc wigilijną, ostatnią taką noc stuleci i tysiąclecia, to każdy - chcąc nie chcąc - odczuwa ciarki przechodzące po plecach. Jeżeli przywiązujemy jakąkolwiek wagę do symboli, tajemnych znaków i kodów to musimy stwierdzić iż Dzwon Zygmunta w noc wigilijną chciał nam coś przekazać. Bo od ponad 480 lat ten dzwon jest ściśle związany z dziejami Wawelu, Krakowa i całej Polski - ba, także naszej ogromnej diaspory w świecie, z której większość mieszka w USA! Dzwon ten powstał co prawda z polecenia Zygmunta I Starego w roku narodzin ostatniego z rodu Zygmunta Augusta na chwałę mej umiłowanej dynastii jagiellońskiej, jednak już w XIX wieku stał się narodowym symbolem. Ten dzwon obwieszczał nam złote czasy Wawelu, Krakowa i Polski. Jego głos rozlegał się w najważniejsze święta, towarzyszył triumfom Rzeczpospolitej i najważniejszym wydarzeniom historycznym, ale oczywiście obwieszczał też klęski, bił na trwogę, również w chwilach smutku, gdy chowano władców i bohaterów narodowych. Po utracie niepodległości przypomniał dawną wielkość Polski - z czego zaborcy nie zdawali sobie sprawy. I dlatego z czasem zaczęto traktować Zygmunta jako pomnik czy ołtarz Ojczyzny. Mówiąc lapidarnie: zawsze był to dzwon od wielkiego dzwonu, jego odezwanie się - lub zamilknięcie - oznaczało coś niezwykłego.

Jak długo na Wawelu Zygmunta bije dzwon
Tak długo nasza Wisła do Gdańska płynie stąd.
Stał będzie kraj nasz cały, stał będzie Piastów gród
Zwycięży Orzeł Biały, zwycięży polski ród.

Jeżeli ktoś przynajmniej raz słyszał tę piosenkę, to od razu, dowiadując się o zamarciu serca Zygmunta, musiał mieć jak najgorsze skojarzenia. Nie będzie stał nasz kraj cały? Wisła przestanie płynąć do Gdańska? Zawali się Kraków? Do niedawna jeszcze niemal nikt nie pamiętał, że serca Zygmunta pękało już kilkakroć, że dzwon bywał - mówiąc żartem leczony kardiologicznie. Na wspomnianym spotkaniu u Jerzego Bratańca zaczęliśmy wyliczać podobne sytuacje sprzed lat. A skojarzenia z dawnymi dziejami wywoływały prawdziwy dreszcz. Jak podaje Maria Estreicherówna, serce dzwonu pękło w 1859 roku, a zatem tuż przed dramatycznymi wydarzeniami początku lat 60 - tych XIX wieku.
Zauważyliśmy, że już wtedy tak dalece kojarzono pękanie serca ze złą wróżbą, iż za każdym razem spieszono się, aby uszkodzenie jak najszybciej naprawić. I chyba ten pośpiech sprawił, że robotę wykonano niedbale - serce pękło ponownie w Noc Sylwestrową 1863 roku, gdy dogasało powstanie styczniowe! Ale nie tylko pękanie serca zwiastowało tragiczne wydarzenia...
Dzwon nie odezwał się na Wielkanoc 1939 roku. Istniał taki zwyczaj, że najpierw bił dzwon, potem śpiewano Te Deum Laudamus, następnie ponownie rozlegał się dzwon. A wtedy Zygmunt zadzwonił tylko raz, a w dodatku nie odśpiewano Te Deum... Mówił mi o tym ks. prałat Kazimierz Figlewicz: nie wiadomo, dlaczego tak się wydarzyło, natomiast wiadomo, co nastąpiło za kilka miesięcy!
Jedna z wawelskich legend mówi, że w noc wigilijną - po usłyszeniu dzwonu - zbierają się w kryptach nasi królowie na naradę o stanie państwa. Ponieważ stan państwa naszego przy końcu roku 2000 był fatalny i trwały “swary piekielne” tłumaczyłem publicznie, że fakt milczenia dzwonu ma związek z nędzą życia polityczno - gospodarczego. Zygmunt przestrzega Polskę - mówiłem. Zygmunt żąda, abyśmy się zastanowili i opamiętali! Ale co naprawdę chciał nam przekazać, zapewne niebawem się dowiemy.
Nerwowo mijały dni i nadeszła Noc Sylwestrowa 2000/2001. Podczas wielkiej zabawy na Rynku Krakowskim wystąpił jasnowidz Michał Kaszowski. Zapytany, co czeka świat w 2001 roku odrzekł:
- We wrześniu zacznie się wojna od zburzenia dwóch wież, znacznie wyższych niż te z Mariackiego Kościoła. Usłyszały to tysiące podchmielonych ludzi. Zachowała się taśma. Potem życie wróciło do normy... Ale 11 września 2001 roku spełniło się proroctwo Michała Kaszowskiego. Świat zamarł z przerażenia.

Powracam znów myślą do owego wieczoru świąt Bożego Narodzenia 2000 roku, spędzonego u Jurka Bratańca w pracowni “Wyczóła”. Zapytałem wówczas zgromadzonych, jaki najczarniejszy scenariusz mógłby się spełnić, gdy Zygmuntowi pękło serce.
- Najgorsze, co mogło by się zdarzyć - powiedzieli niemal jednogłośnie turkolog Staszek Kural i iranista Wojtek Michalak - gdyby doszło do zbrojnego konfliktu między cywilizacją Zachodu a islamem.
W milczeniu dopiliśmy wódkę i dałem wszystkim dedykację z autografem na “Wawelskim czakramie”. Przecież to książka - talizman. Przynosi szczęście!
Zbigniew Święch
« powrót

Adres Redakcji:

Miechów, Plac Kościuszki 7/28
telefon/fax: (041) 383-40-26
e-mail: k.olchawa@op.pl

Gazetę redaguje i wydaje:

Kazimierz Olchawa we współpracy z samorządami Miechowszczyzny.

Współpracownicy: Włodzimierz Barczyński, Krzysztof Capiga, Monika Czekaj, Jolanta Dróżdż, Anna Grządziel, Małgorzata Kusarek, Grażyna Łysek, Fryderyk Markiewicz, Adam Miska, Paweł Miś, Ryszard Nasada, Katarzyna Olchawa, Paweł Olchawa, Stanisław Piwowarski, Mirosław Pogoń, Elżbieta Szopa, Marek Szopa, Krzysztof Świerczek, Anna Wąwoźna, Wojciech Waśniowski, Jan Włudarczyk, Tadeusz Zaich, Jan Żebrak, Józef Żelaśkiewicz - Warszawa

Zamieszczamy ogłoszenia drobne i reklamy. Ceny: 1 cm2 - 40 gr., ogłoszenia drobne - 1 słowo - 30 gr. Za treść reklam i ogłoszeń Redakcja nie odpowiada.

"Gazeta Miechowska" zrzeszona jest w Polskim Stwarzyszeniu Prasy Lokalnej w Krakowie i Stowarzyszeniu Polskich Mediów w Warszawie.

2000-2014© Copyright by Studio Reklamy s.c. » o serwisie | » o autorach | » licencja serwisu | » reklama u nas